Mieszkający w Malmö w Szwecji, Marian Kaleta od lat 70-tych zajmował się przemytem do Polski sprzętu poligraficznego dla niezależnych wydawnictw. Finansowo jego działalność była wspierana przez Instytut Literacki oraz Rząd RP na uchodźstwie. Odbiorcami sprzętu wysyłanego przez Mariana Kaletę była Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA w Warszawie oraz Bogdan Borusewicz, i działacze Ruchu Młodej Polski w Gdańsku. Po wprowadzeniu stanu wojennego Marian Kaleta ściśle współdziałał z Mirosławem Chojeckim, którego znał ze współpracy z Niezależną Oficyną Wydawniczą NOWA.
W 2007 roku na konferencji z okazji 25. rocznicy utworzenia TKK NSZZ Solidarność Mirosław Chojecki i Marian Kaleta wygłosili referaty dotyczące przemytu sprzętu poligraficznego dla Solidarności podziemnej – W 25 rocznicę utworzenia TKK NSZZ „Solidarność” (str. 52 – 59).
Przez pierwszych kilkanaście miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego związki zawodowe, organizacje społeczne i kościoły w krajach Europy Zachodniej organizowały zbiórki i wysyłkę do Polski transportów z pomocą humanitarną – żywnością, odzieżą, środkami higieny. Ogromna skala tych transportów stwarzała możliwość ukrywania w nich także sprzętu i materiałów niezbędnych Solidarności podziemnej. Z czasem jednak transportów humanitarnych było mniej, rosły zaś potrzeby podziemia. Przemyt “okazjonalny” stawał się – tak dla strony wysyłającej jak odbierającej – coraz trudniejszy logistycznie, coraz bardziej ryzykowny i coraz mniej wydajny.
Przemyt jest nielegalny ze swej natury, jest przestępstwem ściganym i karanym zarówno w kraju docelowym (w tym przypadku w Polsce, w reżimie stanu wojennego), jak i w kraju pochodzenia (w każdym państwie demokratycznego Zachodu). Odbiorcy przemytu z Solidarności podziemnej musieli być – w ścisłej konspiracji i z wyprzedzeniem – powiadamiani co, gdzie i kiedy mają odbierać. Z kolei na Zachodzie wszystkie etapy – od magazynowania towaru po załadunek, niekiedy także sam zakup (np. niektórych elementów dla Radia Solidarność) musiały być utajnione i dobrze zakamuflowane. Żaden związek zawodowy czy inna legalna organizacja, żadne przedsiębiorstwo czy choćby sympatyzujący z Solidarnością celebryta nie mogli przemytu firmować. Zazwyczaj kierowca samochodu z pomocą humanitarną, kryjącą sprzęt dla Solidarności podziemnej, nie był świadomy podwójnego celu swojej podróży.
Dopiero w 1983 roku udało się zdobyć środki na zakup pierwszych używanych samochodów, w których współpracownicy Mirosława Chojeckiego i Mariana Kalety wykonali specjalne przemytnicze skrytki. Transporty humanitarne tymi samochodami były prowadzone przez zaufanych aktywistów zdecydowanych na podwójne ryzyko. Jednym z nich był Jacky Challot, francuski związkowiec, który współpracując z Mirosławem Chojeckim wielokrotnie przewoził do Polski transporty humanitarne z zaopatrzeniem dla Solidarności podziemnej w skrytce wysłużonej furgonetki. W marcu 1984 roku, gdy w Świnoujściu celnicy wykryli skrytkę z przemycanymi powielaczami, Jacky został aresztowany. Uwolnienie w lipcu 1984 roku, a właściwie wykupienie za wysoką grzywnę z więzienia w Polsce, Jacky Challot zawdzięcza nieustannym, codziennym akcjom podejmowanym przez francuskie związki zawodowe, prasę, wszystkie – poza komunistami – kręgi społeczne i naciski dyplomatyczne rządu francuskiego.
Powodzenie przemytu wymagało współpracy z dobrze zorganizowaną grupą działaczy Solidarności podziemnej w kraju. Transporty przygotowywane przez Mariana Kaletę i przywożone przez braci Järn były odbierane przez “Grupę Jacka” z Grup Oporu „Solidarni” z Warszawy. “Grupa Jacka” była jednocześnie „sekcją transportu” Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze. „Grupą Jacka” kierował Wojciech Fabiński i należeli do niej, między innymi, Bogdan Abramczyk, Zenon Borejko, Jacek Gniadek, Ewa Kuran, Krzysztof Kuran, Jan Otkałło, Marek Parol, Janusz Ramotowski, Roman Romaszko i Bogdan Sawicki.
Tak organizowany przemyt wyczerpał swoje możliwości z powodu dwóch nowych czynników. Pierwszym było poważne zmniejszenie ilości transportów humanitarnych do Polski. Drugim – wejście na rynek nowej generacji maszyn drukujących. Na Zachodzie powielacze i małe offsety zostały zastąpione przez fotokopiarki, coraz sprawniejsze, ale bezużyteczne w konspiracji. Zastępowane fotokopiarkami wysłużone, choć sprawne, urządzenia były źródłem zaopatrzenia organizatorów przemytu dla Solidarności podziemnej, aż do ogołocenia zachodnioeuropejskiego rynku z tych urządzeń. Produkcję powielaczy i małych offsetów zarzucono. Biuro Solidarności w Brukseli znalazło producenta, który zdecydował się wznowić zamkniętą już produkcję offsetów, pod warunkiem zamówienia jednorazowo dużej partii kilkudziesięciu sztuk. Były to jednak offsety innej firmy niż te znane i preferowane w podziemiu.
Z końcem 1985 roku Mirosław Chojecki zrezygnował z pełnionej w Biurze Solidarności w Brukseli funkcji odpowiedzialnego za przemyt sprzętu. Przyczyniła się do tego fala krzywdzących pretensji i oskarżeń ze strony działaczy Solidarności podziemnej. Funkcję Mirosława Chojeckiego przejął Marian Kaleta, który uznał, że w nowej sytuacji jedynym praktycznym rozwiązaniem jest zorganizowanie przemytu pełnego ładunku ciężarówki przejeżdżającej przez Polskę w systemie międzynarodowego transportu TIR. Wymagało to zakupu ciągnika z naczepą, utworzenia i rejestracji w Szwecji firmy transportowej oraz przygotowanie sfałszowanej dokumentacji przewozowej TIR. Formalnym reprezentantem firmy został Sven Järn, zaś kierowcą TIR-a Lennart Järn. W Polsce natomiast trzeba było przygotować jednorazowy odbiór około 10 ton ładunku, jego zmagazynowanie i dystrybucję. Dotychczasowi współpracownicy Mariana Kalety i braci Järn uznali to zadanie za niewykonalne.
W tym czasie odpowiedzialnym w krajowym kierownictwie Solidarności podziemnej za kontakty zagraniczne był Jacek Merkel. Wobec praktycznego braku alternatywy, Jacek Merkel podjął przygotowania do przyjęcia organizowanego przez Mariana Kaletę przemytu. Mając na uwadze wartość przemycanego sprzętu, Jacek Merkel zdecydował zorganizować przejecie TIR-a w najściślejszej tajemnicy w możliwie wąskim gronie najbardziej zaufanych i doświadczonych działaczy Solidarności podziemnej: Piotra Kwieka, Bogusława Szybalskiego i Krzysztofa Bieleckiego.
Przygotowania trwały wiele miesięcy od początku 1986 roku. Każdy z czwórki organizatorów miał wydzielone zadanie:
Jacek Merkel – uzgodnienia z Biurem w Brukseli z użyciem szyfrowanej korespondencji oraz koordynacja współpracy organizatorów przemytu,
Piotr Kwiek – wynajęcie hali odbioru ładunku z TIR-a, zmagazynowanie w hali odbioru ponad 10 ton bloczków betonowych tak aby po rozładowaniu TIR-a przywrócić jego pierwotną wagę, gdyby zachodziła taka konieczność oraz rozładowanie TIR-a w czasie maksimum dwóch godzin,
Bogusław Szybalski – opróżnienie hali odbioru po rozładunku w czasie maksimum 12 godzin, ukrycie ładunku w kilku magazynach oraz późniejsze rozwiezienie poszczególnych maszyn do struktur regionalnych i lokalnych Solidarności podziemnej,
Krzysztof Bielecki – kontr-obserwacja pobytu TIR-a w Polsce oraz operacji rozładunku TIR-a.
Współpracownicy tej czwórki organizatorów nie znali się wzajemnie i nie wiedzieli w jakiej operacji mają wziąć udział. Współpracownicy Piotra Kwieka dowiedzieli się o rozładunku dopiero, gdy przyjechali w jednym konwoju z TIR-em do przygotowanej do odbioru ładunku wynajętej kurzej fermy. Współpracownicy Bogusława Szybalskiego przygotowywali zakamuflowane magazyny nie wiedząc nic ani o planowanym przemycie ani o tym co ma być magazynowane. Podobnie legalizacja zakupionego „Żuka” niezbędnego do tej operacji. Współpracownicy Krzysztofa Bieleckiego rutynowo słuchali radiowych komunikatów SB na terenie Trójmiasta, niezależnie od tego czy i jakie działania podziemne miały miejsce. To nagromadzone latami doświadczenie pozwalało ocenić aktywność SB w istotnych dla struktur podziemia sytuacjach, uzupełniając kontr-obserwację bezpośrednią.
Przyjazd TIR-a z przemycanym ładunkiem, został poprzedzony “czystym” przyjazdem Svena Järna w celu oceny przygotowań przez tego doświadczonego kierowcę i przemytnika. Sven Järn spotkał się tylko z trójką bezpośrednich organizatorów, na terenie przygotowanej do odbioru przemytu wynajętej kurzej fermie, przekazując praktyczne wskazówki dotyczące zarówno trasy przejazdu TIR-a jak i rozładunku skrzyń zawierających przemycane maszyny.
TIR od Mariana Kalety, kierowany przez Lennarta Järn’a został przyjęty i rozładowany w czerwcu 1986 roku. Biuro Solidarności w Brukseli dostarczyło Solidarności podziemnej łącznie 10 ton zaopatrzenia, w tym około 100 nowych offsetów, hurtowe ilości bezdebitowej literatury, farbę drukarską i matryce do offsetów. To wyjątkowe osiągnięcie Solidarności podziemnej tak po latach opisał Marian Kaleta: “Po udanej wysyłce tira wiedziałem, że nic większego nie potrafię osiągnąć. Czułem się jak zdobywca Mont Everest. Można go zdobyć co prawda jeszcze raz, ale wyższej góry już nie ma.„
Niestety – powtórka zakończyła się wpadką. W listopadzie 1986 roku Lennart Järn kierując TIR-em z przemycanym ładunkiem został zatrzymany w Świnoujściu przez żołnierzy Batalionu Granicznego Pomorskiej Brygady WOP w Świnoujściu.
Bruksela – Malmö
Gdańsk
To największe osiągnięcie przemytnicze Mariana Kalety i Solidarności podziemnej zostało opisane w książkach:
oraz artykułach:
W Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie znajduje się, odtworzona przez działaczy Solidarności podziemnej z Torunia podziemna drukarnia, w której pracował jeden z offsetów z TIR-a Kalety.